Polityka czy dywersja?

#1
Pewien procent polskich polityków zachowuje się w sposób niedopuszczalny. Nie tylko politycy PO. Wypowiedzi bywają tak chamskie, jak z rynsztoka. Ludzi takich na pewno nie wpuścilibyśmy do naszych domów. Zdarzają się również podpadające pod prawo pogróżki. Dziennikarze, owszem, wyrażają nieraz o takich politykach słowa krytyczne, podobnie też politycy PIS-u. Moim zdaniem, krytykują ich nie dość dosadnie. Niedopuszczalne zachowanie polityków to według mnie nie zwykłe chamstwo, ale już dywersja. Czy przesadzam? Czy wojsko nie powinno mieć wpływu na jakość naszych polityków, a więc i polityki?

Polityka czy dywersja?

#3
Jak wskazuje nazwa tego forum „Profesjonalne Forum Militarne”, staramy się być, na ile to możliwe, profesjonalistami. Tam gdzie zaczyna się polityka wraz z subiektywnymi ocenami, sympatiami lub antypatiami politycznymi, kończy się profesjonalizm.
Proszę, aby nie poruszać na tym forum podobnych tematów, jest wiele innych miejsc gdzie można prowadzić taką dyskusję. A tak na marginesie, gdy wojsko zaczyna mieć wpływ na jakość polityków, to zaczyna się dyktatura wojskowa. Wojsko demokratycznego państwa jest apolityczne.

Pozdrawiam
Witek

Polityka czy dywersja?

#5
Witold pisze, że "... gdy wojsko zaczyna mieć wpływ na jakość polityków, to zaczyna się dyktatura wojskowa." Nic dodać, nic ująć!

Polityka czy dywersja?

#6
Najpierw o współczesnym uprawianiu polityki. Dzięki rozwojowi internetu doszło do znacznego uświadomienia politycznego ogromnych mas zwykłych zjadaczy chleba. Doprowadziło to poza niewątpliwymi korzyściami demokratycznymi - również do rozwoju niespotykanego dotąd w historii chamstwa, wulgarności, braku merotyryki. Ponieważ internet generalnie jest anonimowy. ( Kogo jednak służby chcą znaleźć - znajdą niezawodnie bez trudności).
Jednak nie zajmują się one zwykłymi ćwierć inteligentami i nawet partiom politycznym, którym po cichu zależy na rozdmuchiwaniu tego kabaretu obrzydliwości. Na ulicy, w necie, w prasie,
Takie czasy.
Teraz o apolityczności żołnierzy. Nie mylmy pojęć.
Oczywiście, że wojsko podlega wybieranemu demokratycznie politykowi ( ministrowi, prezydentowi) i stąd nie może być zupełnie apolityczne. Inaczej byłoby armią zaciężną, tak jak piłkarze najlepszych klubów. Obwiązuje ich jednak ( w przeciwieństwie do piłkarzy) przysięga wojskowa z tytułu której, w razie wojny można dostać kulę w łeb ( trepowski).
Poza tym żołnierze są uprawnieni do głosowania - stąd nie są apolityczni.
Krótko - ideałem byłoby, gdyby zawodowi wojskowi byli dyscyplinarnie zwalniani z wojska , gdyby publicznie wygłaszali opinie o swoich przełożonych, krytykowali ich rozkazy i odmawiali wykonania rozkazów.
Jest w wojsku instytucja składania skarg, wniosków i raportów do wyższych przełożonych w sprawach ważnych dla wojska. One jednak nie powinny przedostawać się do prasy i środków przekazu.
Gdy generał np. poda się do dymisji - może zostać posłem. Ale dalej nie wolno mu zdradzać tajemnic wojskowych i odnosić się do rozkazów.
Takie zachowania powinny podlegać degradacji do stopnia szeregowca ( z utratą apanaży generalskich).
Identycznie inni ludzie jak np. sędziowie ( którzy są jak i oficerowie) stawiani ( mianowani) na stanowiska przez prezydenta państwa - winni być degradowani i pozbawiani tytułu i uprawnień sędziowskich. Na tej zasadzie - że prawo karne , cywilne i inne ustala Sejm a Sędzia winien je tylko stosować. Bez kłapania tzw. "dziobem".
Problem w tym ,że ci niektórzy ludzie na wysokich stanowiskach sa uwikłani politycznie w różne nawet kryminalne układy przestępcze. Razwiedka w Sądach, wojsku, spółkach skarbu państwa dalej jest prawie nie naruszona.
Stąd w państwie prawo jest ustalane na ulicy lub w Brukseli.
Ja przed stanem wojennym wiedząc już rok wcześniej od oficera służącego kiedyś ze mną w jednej jednostce ( który został niedługo potem generałem) co się będzie działo - podałem się do dymisji. Nie mam nic z wojska . I nie narzekam na wojsko jako takie. To była moja słuszna decyzja. Kto nie jest w stanie funkcjonować w armii z jakichkolwiek powodów - winien z niej odejść. Wojsko to konieczna instytucja - ale kierować nim powinien ktoś z tzw. "jajami" jak kiedyś marszałek Piłsudski. Takich ludzi w Polsce póki co - nie widać - choć z pewnością paru by się znalazło. Dlaczego się nie pchają - to jest zupełnie jasne dla niekoniecznie intelektualistów - ale na pewno dla ludzi honorowych , uczciwych i przyzwoitych.
(były trep Mozets)
Ostatnio zmieniony 28 gru 2020, 10:19 przez Marek Mozets, łącznie zmieniany 1 raz.
Marek Mozets

Polityka czy dywersja?

#7
Witek:
gdy wojsko zaczyna mieć wpływ na jakość polityków, to zaczyna się dyktatura wojskowa. Wojsko demokratycznego państwa jest apolityczne.

Otwierając temat chciałam wywołać dyskusję o odpowiedzialności wojska za stan polityki kraju. Nie chodzi mi o jakieś skryte wpływy żołnierzy na poszczególnych polityków, o jakieś pozaprawne i niedopuszczalne przez regulamin wojskowy wtrącanie się do polityki. Czy istnieją w regulaminie wojskowym jakieś reguły, które wręcz nakazują bronić ojczyzny przed politykami, jeśli ci w ewidentny sposób szkodzą ojczyźnie?
Ostatnio zmieniony 27 gru 2020, 20:10 przez Beata Sieprawska, łącznie zmieniany 1 raz.

Polityka czy dywersja?

#8
Pani Beato!
Jeśli interesuje się Pani wojskiem i jego specyfiką (co mnie jako byłego czynnego zawodowego oficera bardzo cieszy) proponuję zapoznać się z historią wojska i wojen.
Nie namawiam do studiowania Sun-Tzu czy Clausewitza.
To dzieła skierowane do strategów wojskowych i polityków z naw państwowych.
My jako zwykli obywatele powinniśmy mieć ( co słusznie Pani zauważa) ogólne pojęcie o zależności polityki czasu pokoju i czasu wojny.
W zasadzie nie ma tutaj rozbieżności .
Bo wojna jest tylko następnym etapem prowadzenia polityki przez Państwo, grupę państw, bloki militarne państw i również bloki gospodarcze międzynarodowe - co widzimy od zakończenia II wojny szczególnie wyraźnie.
Wojsko ma przepisy i regulaminy ( kodeksy honorowe) bardzo szczegółowe i wystarczyłoby je przestrzegać.
Tak się jednak często nie dzieje i nie ma ostrych, zdecydowanych reakcji dowódców na takie zachowania i działania.
Jednak nie będę wyjaśniał szczegółów takich zdarzeń - bo wywołałoby to niepotrzebną różnicę zdań komentatorów co wynika z ideologii uznawanych przez poszczególnych ludzi.
Krótko :i
i Pani rozterki i jakiekolwiek oceny działań na styku polityki i wojska wynikają właśnie głównie z różnic ideologicznych poszczególnych polityków, gienierałów, agentów wpływu i również wpływu ośrodków zagranicznych na politykę naszego państwa.
Nic nie dzieje się w próżni i znajomość szczegółów " dziwnych" wydawałoby się zachowań polityków i wojskowych dawałby jasny obraz motywów i celów tych działań.
Te szczegóły są niezwykle starannie ukrywane przed zwykłymi obywatelami i stanowią rdzeń tajemnic wojskowych i państwowych.
Co było i jest rzeczą normalną.
Gdyby chciała Pani poczytać historię Imperium Rzymskiego stałby się dla Pani oczywisty mechanizm władzy na styku Pretorianie i Cezar.
Pretorianie obalali cesarzy i mianowali nowych.
Nihil novi.
Marek Mozets

Polityka czy dywersja?

#9
Pani Beata pisze:
Otwierając temat chciałam wywołać dyskusję o odpowiedzialności wojska za stan polityki kraju. Nie chodzi mi o jakieś skryte wpływy żołnierzy na poszczególnych polityków, o jakieś pozaprawne i niedopuszczalne przez regulamin wojskowy wtrącanie się do polityki. Czy istnieją w regulaminie wojskowym jakieś reguły, które wręcz nakazują bronić ojczyzny przed politykami, jeśli ci w ewidentny sposób szkodzą ojczyźnie

******************************
Pani Beato, ostatnie pani zdanie w tym cytacie może być odebrane przez kontrwywiad wojskowy jako sugestia puczu wojskowego.
Może jednak jak radzi komentator wcześniejszy powinna Pani zakończyć ten wątek i wybrać inny, mniej niebezpieczny.
Mozets
Marek Mozets
cron