Aktualny regulamin wojsk lądowych

#1
Czołem,
Mam nadzieję, że piszę w dobrym dziale. Poszukuję aktualnych regulaminów wojsk lądowych. Szkolenie, jak i praktykę, w tym temacie mam raczej marne, więc muszę zgłębiać wiedzę na własną rękę.
Głównie interesuje mnie musztra, zasady zachowania się itp. W internecie znalazłam bardzo okrojony plik lub regulaminy oznaczone zacnym podpisem PRL. Domniemam, że są jakieś nowsze wydania tych cudownych czerwonych książeczek, które dyżurni kują na blachę podczas służby.
Czy ktoś się orientuje, czy coś takiego jest ogólnodostępne, a jeśli tak, to gdzie tego szukać? Jakiś sklep? Strona?
Z góry dziękuję za pomoc ;)

Aktualny regulamin wojsk lądowych

#2
Od dawna to już nie są małe czerwone książeczki. Najprostsza metoda ich odszukania w Internecie, to wpisać do wyszukiwarki tytuł i zawsze coś wyskoczy. Ale żeby nie truć o sposobach szukania, w załącznikach przesyłam kilka pozycji.

Pozdrawiam
Witek
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

Aktualny regulamin wojsk lądowych

#4
Jeśli ktoś z panów jest zorientowany ( ma np. ojca, wujka, brata, szwagra w wojsku) prosiłbym o informację ( zupełnie jawną) jak teraz wygląda dzień szkoleniowy w wypadku szeregowca zawodowego w koszarach.

1. Czy są zakwaterowani na terenie koszar? Czy mieszkają jak dawniej kadra z rodzinami - poza koszarami?
2. Czy pełnią służbę wartowniczą i chronią własne koszary?
3. Jakie służby pełnią szeregowcy w koszarach. Dawniej: dyżurny kompanii, podoficer dyżurny kompanii, dyżurny parku technicznego, dyżurny biura przepustek, pomocnik oficera dyżurnego jednostki, łącznik oficera inspekcyjnego garnizonu, obsada patrolu garnizonowego, itp.
4. Czy rano biorą udział w "zaprawie fizycznej " ( dawniej) - dzisiaj "rozruch poranny" w sposób zorganizowany. Czyli dawniej 3km od jesieni do wiosny i 5km marszobiegu w okresie wiosny i lata, Czy też robią "rozruch" w łóżku w kwaterze np. w bloku wojskowym. Czy szergowcy moga mieszkać np. w mieście w hotelu cywilnym o obojętnej ilosci gwiazdek. Czy moga mieszkać w innej miejscowości, czy tez odległość od koszar jest określona?
5. Czy jedzą posiłki w stołówce koszar czy gdzie tam chcą.
6. Jak wygląda typowy dzień szkoleniowy w koszarach tzn. czy musztrę pojedynczego żołnierza prowadzi kapitan czy kapral, czy po obiedzie są jakieś zajęcia w koszarach - w których wszyscy szeregowcy są obowiązani brać udział?
7. Jak wygląda alarm ćwiczebny ( bojowy) w jednostce. Oczywiście sprzet ciężki, samochody, - są w parku - to oczywiste. Ale gdzie przechowywana jest broń osobista szeregowca i kto ja wydaje w czasie alarmu.
Gdzie szergowcy przechowują wyposazenie specjalne oprócz munduru jak hełm, maska pgaz. ubiór ochronny przed skażeniami itp.
8. Jak wygląda zakwaterowanie na poligonie szeregowców innych płci np. mężczyzn i kobiet. Czy są oddzielne namioty . Kto ustawia namioty kobietom tego samego stopnia . Kto im pali w piecykach typu "koza", "kombatant".
Czy obowiazuje "pukanie" do namiotu np. jesteśmy szeregowcem a naszym przełożonym jest kobieta - kapral.
To wcale nie są głupie pytania. Próbuję sobie wyobrazić jak ja np. służąc jako oficer w dzisiejszym wojsku zdołałbym znaleźć się w rzeczywistości WP w XXI wieku.
Na razie tyle.
Marek Mozets

Aktualny regulamin wojsk lądowych

#5
Jestem w OT, a więc na wszystkie pytania nie odpowiem, bo mam zaledwie skrawek tego, z czym zmagają się zawodowi. Też pewnie co jednostka, to inne realia. Mogę powiedzieć, jak to wygląda na naszych poligonach oraz zjazdach weekendowych. A dokładnie jak wygląda podział kobiety-mężczyźni.
8. Namioty są oddzielne. O ile zwykle w męskich namiotach są przydzielone osoby z tych samych kompanii, a nawet czasem i z plutonów, tak te damskie są... Pomieszane. O ile jakaś kobieta nie ma oficera albo wtyków, to bez względu na stopień ulokowana jest z całą resztą zebraną z różnych kompanii. Zwykle wychodzą z tego (na jedną jednostkę) maksymalnie 3 czasem 4 namioty po 8/9 osób.
Panowie zwykle zachowują się po dżentelmeńsku (niezależnie od stopnia i stanowiska) i przed wejściem upewniają się, czy mogą. Koledzy też raczej unikają przesiadywania w babskich namiotach i jeśli któraś z nas w wolnym czasie (o ile jakikolwiek się znajdzie) ma ochotę iść z nimi pogadać, to zawsze do męskiego namiotu. Też przed wejściem raczej upewniamy się, czy możemy.
Jeśli nocujemy w jakiś budynkach to zawsze oddzielnie. Przy czym jeśli miejsce jest średnio do tego przystosowane, to czasem bywało tak, że dziewczyny lądowały na korytarzu sąsiedniego budynku na karimacie i w śpiworku, z bluzą w ramach poduchy - da się żyć i spać ;)
Nigdy nie musiałam rozstawiać namiotu. Zwykle zajmuje się tym logistyka albo żołnierze innych kompanii powołani na chętnego do pomocy. A w piecykach paliłyśmy sobie same. Wytypowałyśmy kilka dziewczyn, które się na szybko w tym przeszkoliły i robiłyśmy, co mogłyśmy, chociaż czasem poranki to była bardzo zimna pobudka ;)

A co do regulaminów to dzięki za odpowiedź ;) Część z tego widziałam, ale właśnie nurtowało mnie, czy nadal jest może coś w wersji papierowej.

Aktualny regulamin wojsk lądowych

#6
Dzięki za odpowiedź.
Co prawda to część odpowiedzi - jednak odpowiedzi z pierwszej ręki są zawsze cenne.
Myślę ,że w wypadku wojsk zawodowych nie wygląda to tak bardzo podobnie.
Nie mówię , że WOT to harcerstwo swojego rodzaju, ale ma inne zadania i inne są wymagania.
Podoodziały i oddziały zawodowe na pewno muszą mieć jednoznacznie określony "szymel" na każdą sytuację bojową ( lub szkoleniowo - ćwiczebną).
I bardzo wyraźne wymagania. Bez możliwości dyskusji .
Dziękuję za czas poświęcony mi przez jedną z pań szeregowych OT.
Nie można wymagać od żołnierzy OT by spali na gołej ziemi w zimie, lub np. nie spali 3 doby bez zmrużenia oka. Co w wojskach operacyjnych się zdarzało często. Przy czym nie siedzieli na mchu - tylko w nocy odbywali przemarsz do innego rejonu w Polsce. A w dzień wykonywali zadania bojowe. Często jadło się dopiero wieczorem , przed wymarszem dywizjonu do innego rejonu.
Jak kolumna ustawiała się na przesiekach lasu. Przed wyjazdem na drogi utwardzone.
Posiłek wyglądał tak, że brało się co można w kieszeń: chleb i kotlet mielony (zimny) i kawę zbożową w manierkę ( już chłodną) . I jadło się to w czasie jazdy w nocy. Kierowca prowadzący zestaw ciągnika Tatra + trajler + wyrzutnia na trajlerze z rakietą na grzbiecie - jedną ręką jadł chleb a drugą prowadził zestaw. Który to zestaw razem ważył około 80 ton. Czasem pomagał mu jedną ręką siedzący obok oficer - dowódca. By toto nie zwaliło się w przepaść.
By nie zasnąć oficer trzymał głowę na zewnątrz kabiny na wietrze i prawie wszyscy tacy podróżnicy mieli do końca życia chroniczne zapalenia zatok. Od jedzenia - choroby układu pokarmowego. Od spania na gałęziach lub na gołej ziemi reumatyczne i zwyrodnieniowe zmiany kręgosłupa od szyjnego do lędźwiowego.
To nie narzekanie - tylko cząstkowy opis. Taki jest los żołnierza. Który sobie wybierają w czasie pokoju a muszą go przeżywać w czasie wojny.
Marek Mozets
cron