Od szeregowego do oficera - czy to możliwe?

#1
Od jakiegoś czasu nurtuje mnie jedno pytanie - czy są współcześnie w naszych Siłach Zbrojnych przykłady żołnierzy, którzy zaczynając służbę od najniższego stopnia przechodząc pełną drogę dostali się w późniejszym czasie do korpusu podoficerskiego, a następnie oficerskiego? Odnoszę wrażenie (jeśli mylne, to mnie poprawcie), że większość stanu osobowego naszego korpusu oficerskiego stanowią obecnie cywile po pięcioletnich studiach wojskowych, ewentualnie ci którzy ukończyli Studium Oficerskie, nie zaś ci, którzy zaliczyli wszystkie ,,etapy" służby. Może wy znacie kogoś takiego? Byłabym bardzo wdzięczna za odpowiedź.

Od szeregowego do oficera - czy to możliwe?

#2
Nie jestem specjalistą i bazuję tylko na tym co słyszałem. Ogólnie jeśli masz wykształcenie wyższe i tytuł magistra lub równorzędny można awansować do korpusu oficerów. Problem stanowi to że w praktyce możesz trafić na jednostkę i przełożonych którym nie na rękę będzie Twój awans. Przykładowo aby zapełnić stan osobowy łatwiej im będzie zwerbować kaprala po LA zamiast dać Tobie możliwość kursu podoficerskiego. Podsumowując w teorii oczywiście a w praktyce to różnie bywa.

Od szeregowego do oficera - czy to możliwe?

#3
quote=Pasjonatka post_id=18950 time=1615571696 user_id=35440]
Od jakiegoś czasu nurtuje mnie jedno pytanie - czy są współcześnie w naszych Siłach Zbrojnych przykłady żołnierzy, którzy zaczynając służbę od najniższego stopnia przechodząc pełną drogę dostali się w późniejszym czasie do korpusu podoficerskiego, a następnie oficerskiego? Odnoszę wrażenie (jeśli mylne, to mnie poprawcie), że większość stanu osobowego naszego korpusu oficerskiego stanowią obecnie cywile po pięcioletnich studiach wojskowych, ewentualnie ci którzy ukończyli Studium Oficerskie, nie zaś ci, którzy zaliczyli wszystkie ,,etapy" służby. Może wy znacie kogoś takiego? Byłabym bardzo wdzięczna za odpowiedź.
[/quote]
*************************
Pasjonatko twoje pytanie jest z gatunku czy wyjątki stanowią regułę.
Oczywiście wyjątki zdarzają się - ale nie mają wpływu na regułę. Więc są nieistotne.
Ja znałem takiego osobnika osobiście - ale wolałbym nie przedstawiać go jako przyklad pozytywny.
Opisałem go w powieści "Trepy" .
Prawdopodobnie nigdy by nie został oficerem, gdyby nie forował go jego przełożony - dca jednostki.
Do dzisiaj jeśli przypomnę sobie tego osobnika przed obiadem - to nawet gdybym był głodny - jedzenie mi "nie idzie".
Możesz się domyslać, że ten jego promotor też musiał wyznawać podobny system wartości co ten osobnik.
Ad rem - oczywiście , że każdy żołnierz - nawet uczeń kademii wojskowej zaczyna od stopnia szeregowego i pnie się po kolejnych awansach w górę.
I to nie jest złe, że np. po 4 - 5 latach zostaje podporucznikiem. Bo jego szkolenie jest niezwykle intensywne.
Poza tym taki kandydat musi chcieć pokonywać kolejne ostre progi w nauce i służbie - by uznano go za spełniającego wymogi patentu oficerskiego.
Czyli musi sie nadawać na "trepa" .
Ich dowódcy na szkole bardzo szybko wyłapują ujemne cechy kandydata - które go deprecjonują.
Chyba , że j/w - ktoś foruje takiego "pół żołnierza". To się zdarzało i zdarza.
Jasne, że taki podporucznik tuż po szkole nie jest jeszcze pełnowartościowym "trepem".
Ale tak jak studentowi na UJ zdobyta wiedza - tak temu młodemu oficerowi wiedza zdobyta szybko procentuje.
Daje bazę.
Niektórzy podadzą przykłady synków generałów na uczelniach. Czy to źle ?
Oczywiście , że nie . ( Jeśli...)
Jeśli generał był zdolnym dowódcą, to często syn ( jeśli ma rzeczywiste powołanie do służby) jest również zdolny.
A nawet często jest lepszy od tatusia.
Bo w każdym zawodzie trzeba mieć talent i mieć predyspozycje.
Tak jak syn śpiewka operowego, neurochirurga , pianisty - ma czesto genetyczne uzdolnienia w tym kierunku - tak i trep dość często jest bardzo dobry w tym samym zawodzie.
Ponieważ ludzie utalentowani w jakiejś dziedzinie oprócz genetyki, przekazują swojemu następcy ogromną wiedzę własnych doświadczeń , która po synowsku przyjęta jest niesamowitym handicapem. Dalej to tylko wytrwałość i praca.
Bo tysiące ludzi niezwykle utalentowanych zniknęło w pyle tego świata - jeśli zabrakło im wytrwałości.
Na koniec:
Czy ma sens żmudne wspinanie się w czasie pokoju i tracenie czasu na lata zbędnej , niewiele dającej mozolnej pracy na przechodzenie od szeregowca - poprzez wszystkie stopnie do oficera . To rodzaj onanizmu militarnego.
Jeśli jest się zdolnym człowiekiem trzeba wykorzystać swoje zdolności. A nie patrzeć jak cała masa tępaków, niedorajdów , leni i obiboków nas na trasie mija ze śmiechem .
Bo my uparliśmy się ,że będziemy latami na ścianie wieszać nasze kolejne powolne stopnie.
Życie nie na tym polega.
Jest zbyt krótkie
Marek Mozets