Ubył a przeniesiony.

#1
Widziałem kiedyś dwa wpisy cyt. "Żołnierz zawodowy UBYŁ * do rezerwy książeczka ważna do 30.04.1980 (podpis i okrągła pieczątka)
a drugi
"żołnierz zawodowy PRZENIESIONY * do rezerwy książeczka ważna do 30.09.1981 (podpis i okrągła pieczątka)”.
Czy UBYŁ i PRZENIESIONY są tożsame, czy też miały swoje znaczenie w LWP, tekst jakby „z pod sztancy” a różniący się tylko jednym słowem.
* Wersaliki są moje

Pozdrawiam

Ubył a przeniesiony.

#2
To taka gwara wojskowych kadrowców. Ubył - tzn. w wojsku w służbie czynnej już nie figuruje. Najczęściej stosowane określenie gdy np. oficer doczekał się emerytury. I raczej wojsko nie liczy na jego usługi w czasie pokoju.
A "przeniesiony" do rezerwy może być np. oficer na własną prośbę ( bardzo nieładne to było ze strony oficera i źle przyjmowane przez MON) . Może także być przeniesiony do rezerwy z innych powodów np. zdrowotnych.
Tę terminologię ( i reguły jej stosowania) być może znają jeszcze byli sierżanci z WKU z lat do 90 roku, pracujący wówczas w WKU.
Były jeszcze inne określenia np. w tzw. "strojówce" ( to przejęte żywcem ze słownictwa Armii Czerwonej) , którą szef podoodziału zgłaszał na stołówce. Tam podawano w licznych krateczkach ilu żołnierzy jest upoważnionych do jedzenia posiłków.
Przykładowo występował tam ( m.innymi) zwrot : "STRATY BEZPOWROTNE". Co oznaczało, że żołnierz wyzionął ducha w walce, lub się zastrzelił, lub podczas alarmu, ćwiczeń przejechał go czołg. Itp. itd. aetc.
Na koniec powiem, że: młody oficer, kat. A - do stopnia np. kapitana gdy pożegnał się z wojskiem z własnej woli - natychmiast był wciągany do obsady oficerskiej mobilizacyjnej w WKU. Gdzie służył dalej (okresowo) nawet i 30 lat. tzn. do 60 roku życia. W ramach wdzięczności wojska za "ubycie ze służby zawodowej".
Marek Mozets

Ubył a przeniesiony.

#3
@Marek Mozets serdeczne dzięki.
Kilka słów wyjaśnienia skąd te moje pytanie.
Otóż znałem kiedyś małżeństwo, jedno było dzieckiem komandora a drugie majora, i to oni pokazali mi swoje książeczki zdrowia i byli zdziwieni z takimi różniącymi się wpisami.
Dziecko oficera który "UBYŁ" do rezerwy, na początku 1980 r. wyjechało na wycieczkę do Wiednia, powróciło do Polski dopiero po zakończeniu stanu wojennego. czy to może wyjaśniać/tłumaczyć słowo "UBYŁ" (pewnie niepotrzebnie szukam drugiego dna).
Obecnie straciłem z nimi kontakt, wyjechali z Polski jak nastąpiły przemiany w polityczne w Polsce, mieli problemy z znalezieniem pracy, po tym jak Balcerowicz "zlikwidował" ich zakład pracy.
Od kiedy tu jestem i czytam zamieszczone tu wątki, to przypominają mi się różne "zagadki" minionego okresu, dlatego pytam i proszę o rozwiązania.
Pozdrawiam

Ubył a przeniesiony.

#5
Kto pyta - nie błądzi... tak ponoć tak mówią!
Ale ważne jest kto pyta, kogo pyta, gdzie pyta i o co pyta?
Tym bardziej na forum wojskowym, i to bardzo profesjonalnym czego miałem sposobność doświadczyć otrzymując od Panów rzeczowe, fachowe odpowiedzi.
Pewnie Pan się już zorientował, że jestem pospolitą "cywilbandą". Dlatego długo zastanawiałem się czy otwierać ten wątek, czy nie wdeptuję na jakąś minę. Ale skoro rzecz dotyczyła lata reżymu PRL, a osoby wzmiankowane nie mieszkają już w naszym Kraju, to się odważyłem :)
Pozdrawiam

Ubył a przeniesiony.

#6
Jeśli nie używa Pan prawdziwych nazwisk i prawdziwych nazw jednostek i miejscowości - nie ma się czego obawiać. Zawsze może Pan powiedzieć , że to fikcja literacka. Co do wiedzy cywilów na temat wojska - muszę Panu powiedzieć, że od czasu pojawienia się internetu w latach 90 można spotkać na forach wojskowych wielu hobbystów - którzy mają wiedzę np. o uzbrojeniu lepszą od wojskowych specjalistów uzbrojenia, w wielu szczegółach. Co należy docenić. Wcześniej taką wiedzę mieli tylko ci - co generalnie obracali się w kręgu wojska, materiałów i instrukcji wojskowych, "tajnych" produkcji w zakładach zbrojeniowych . Czy wreszcie zwykli robotnicy zatrudnieni przy produkcji uzbrojenia. Mogę opisać (jeśli byłoby zainteresowanie) jak w jednych dużych zakładach uzbrojeniowych zwykły robotnik pracujący na sprężynowni potrafił dojść (bez instrukcji i licencji) do fachowej obróbki i produkcji zniszczonej sprężyny od działka ZU-23. Kilka dni głowili się nad tym przedstawiciele OW w tym zakładzie i oficerowie uzbrojenia po WAT z przedstawicielstwa wojskowego. Byłem świadkiem tego zdarzenia.
Marek Mozets

Ubył a przeniesiony.

#7
Panie Marku, proszę się zdobyć na odwagę ;) opisać historię tego sprytnego fachowca.
Co do hobbystów, to wątku https://www.serwis-militarny.net/viewto ... 54&t=15230 skuteczny okazał się kol. @kmps, nie wiem czy jest hobbystą ale z tego jak opisał to mam wrażenie że jest wojskowym. Oczywiście niczego nie odejmuję hobbystom/pasjonatom ich bezinteresowna w większości przypadkach pasja powoduje, że wiele rzeczy nie umyka nam z pamięci.
Osobnym aspektem są grupy rekonstrukcyjne, przy całej sympatii dla tych tych pasjonatów, irytujące są dla mnie te formacje SS w wykonaniu naszych Rodaków, którzy z taką łatwością wczuwają się w "role" nadludzi. Widać, że sprawia im to sporą radość. Proszę zwróć uwagę, że aktor grający jakąś rolę, wczuwa się w nią, ale zaraz po zejściu ze sceny wraca do swojej "normalności", a te osoby na rekonstrukcjach czują się i okazują że są "super esesmani" przed i po zakończeniu widowiska :( Mam wrażenie, że sprawia im to przyjemność. Nie wiem, może jestem przewrażliwiony.

Ubył a przeniesiony.

#8
By nie nadużywać cierpliwości właściciela portalu historię sprężyny podam w poczcie prywatnej.
Co do rekonstruktorów - ich wczuwanie się ( aktorskie) w zachowania wszelkich formacji z czasów minionych , o ile poparte są historyczną wiedzą i znajomością rzeczy, są sprawą bardzo pożądaną. To świadczy o ich profesjonalizmie w tej dziedzinie i tzw. "dobrej robocie". Tutaj popełnianie są grzechy subiektywizmu, różnic wychowania w domach rodzinnych, ideologii wyznawanej i stereotypów. Co innego gdy prawda historyczna jest manipulowana przez twórców np. filmowych krajów nam ukrycie wrogich, a także rodzimych agentów na usługach wrogów polskiej tożsamości . Popartych pożytecznymi idiotami . Jest to bardzo niebezpieczne dla wychowania ludzi młodych . Bo starsi jeszcze są odporni na tego "wirusa". Media są w tej chwili władzą poza demokratyczną, nie wybieralną i przed nikim nie odpowiedzialną. Za wyjątkiem swoich mocodawców z ogromnymi zasobami pieniędzy. Efekty działań tych mediów są widoczne dzisiaj na całym świecie jako front hybrydowy walki jak najbardziej groźnej i skutecznej.
Marek Mozets