Opinie: Kto naszym sojusznikiem?

#13
Nie twierdziłem, że rozłam w NATO to wynik przede wszystkim wojny w Iraku. To wynik zarysowującego od dłuższego czasu podziału zdań i w tym się z Panem zgadzam.

Długo przed agresją na Irak miałem wątpliwości co do prawdziwości tłumaczeń Busha o konieczności obalenia Husajna. Materiały o istnieniu zasobów broni chemicznej zostały spreparowane, by zmanipulować opinią publiczną, a dzisiejsze tłumaczenia na temat związku Iraku z międzynarodowym terroryzmem to również manipulacja. Takiego związku nie ma. Począwszy od Pustynnej Burzy wszyscy prezydenci począwszy od Busha seniora mieli "ochotę" na Irak, pewnie dlatego, że wtedy nie wkroczyli w jego granice w 1991 r., by obalić Saddama, kiedy opinia publiczna by nie protestowała. W latach 1991-2003 ciągle pojawiały napięcia, które kończyły się albo pojedynczymi uderzeniami lub większymi operacjami (Pustynny Lis), a nawet groźbą inwazji (luty 1998 r.), kiedy Irak wydalił inspektorów ONZ. Atak 11 września i wojna z terroryzmem dała Amerykanom upragniony pretekst.

Teraz o naszym zaangażowaniu. Jak pisałem, włączyliśmy się w konflikt nieusprawiedliwiony. Patrząc na to z pozycji braku korzyści (brak kontraktów i odwzajemnienia się Amerykanów) nasz udział w misji stablizacyjno-okupacyjnej w tej formie jest błędem, bo nie neguję samego udziału WP. Nasz udział jest potrzebny nam samym. Potrzebujemy żołnierzy z doświadczeniem bojowym z jednej strony (w tym ma pomóc Irak), z drugiej potrzebujemy kubła zimnej wody, własnego Wietnamu, który zaowocuje pozytywnymi zmianami w wojsku w kraju. Te lekcje są drogie (zginął polski żołnierz, będą następni, wydatki w milionach dolarów), ale potrzebne. Tyle z perspektywy braku odwzajemnienia się strony amerykańskiej. Błąd nasz jest oczywisty, pisałem w artykule. Za naszym wsparciem nie idzie "dojenie" Amerykanów. Tracimy bardzo dużo łącznie z zaufaniem Niemiec i Francji i tym samym pozycji w UE. W zamian nic. Dopóki nie będziemy wyraźnie oczekiwać korzyści, nie dostaniemy niczego od USA. Nie ma kontraktów, nie ma redukcji zadłużenia zagranicznego (a jakże, trzeba się domagać), warunki zakupu F-16 na miarę zwykłego klienta (Izrael zaczął odbierać nową setkę tych samolotów kupioną jak zwykle za amerykańskie pieniądze - taka militarna pomoc - w dodatku z pełnym offsetem!). A my co na to?

Rząd RP nie przewidywał i nie przewiduje "dojenia", więc popełnił błąd decydując się na tak duże zaangażowanie. Na osiągnięcie wymienianych korzyści - doświadczenia wojennego i zimnej wody - wystarczyłoby wysłanie mniej niż tysiąca polskich żołnierzy. A tak to pogrążamy się w Iraku coraz bardziej.

Opinie: Kto naszym sojusznikiem?

#15
Wysylanie naszych zolnierzy do Iraku to niestety, ale kompletnie chybiony pomysl. Caly swiat sie smieje z nas i USA za kompromitujaca porazke w stabilizowaniu sytucaji w Iraku. Liczba ofiar po obu stronach lawinowo wzrasta, amerykanie stracili wiecej zolnierzy w Iraku niz w Wietnamie do 1965 roku (ok. 370), ruch partyzancki sie nasila, a amerykanie juz snuja plany jak wycofac sie z tego wielkiego karambolu w Zatoce Perskiej na tracac "twarzy", probujac zrzucic odpowiedzialnosc za stabilizacje na ONZ, ktory przed konfliktem calkowicie zlekcewazyli.
Mam nadzieje, ze zginie jak najwiecej amerykanow, bo to jedyna szansa zeby na druga kadencje nie zostal wybrany Prezydent Bush, ktory niestety, ale musze powiedziec otwarcie, jest skonczonym idiota, ktory spoleczenstwo amerykanskie wyzyskuje sentymentami po atakach terrorystycznych z 11 wrzesnia. Doprowadzil gospodarke USA na skraj recesji, i zwiekszyl nienawisc do USA na calym swiecie (nie tylko kraje arabskie). Szkoda tylko, ze wraz z amerykanami zaraz zginie w ataku samobojczym 20 polskich zolnierzy, ale kogo to obchodzi? Przeciez pokazalismy sie jako wielcy obroncy demokracji i praw czlowieka u boku naszego Wielkiego sojusznika - USA.....

Opinie: Kto naszym sojusznikiem?

#18
Wiadomym faktem jest, ze G. W. Bush nie jest odpowiedzialny za doktryne polityczna USA, tu klaniaja sie juz srodowiska syjonistyczne (czytaj semickie), na ktorych czele stoja panowie Wolfowitz i Perle, tego pierwszego to ostatnie prawie stukneli w Iraku, cholera (szkoda)! malo brakowalo..

Opinie: Kto naszym sojusznikiem?

#20
Witam
Trzeba zrozumieć jedno-większość naszych elit politycznych(zarówno rząd jak i część opozycji) cierpi na "potrzebę posiadania hegemona"- są po prostu przyzwyczajeni do przyjmowania rozkazów. Są poza tym też kompleksy z faktu że byliśmy kiedyś w UW - więc teraz jesteśmy pierwsi w budowaniu "transatlantyckich mostów" (swoją drogą może byśmy się wzieli za budowanie normalnych mostów). Tak więc z Iraku prawdopodobnie niewiele korzyści dla Polski będzie-moim zdaniem jeśli będziemy postępować w ten sposób nikt nas nie będzie tarktował poważnie.
pozdrawiam
cron