OT-64 SKOT - nieksiążkowe spojrzenie na transporter.

#1
Cześć, to mój pierwszy tekst – nie ostatni – więc nie ustaliłem jeszcze jaką formę będę przyjmował pisząc artykuły. Po wielu przemyśleniach i biorąc pod uwagę ilość dostępnego w sieci materiału, postanowiłem po prostu sprostować, wyprostować, dopowiedzieć, zaprzeczyć lub wytłumaczyć co w praktyce oznaczają suche dane wrzucone w tabelki. Pojazdem jaki wziąłem pod lupę jest polsko-czechosłowacki OT-64 SKOT. Z pozoru nudny i wcale nie nadzwyczajny, ale czy aby na pewno? Więcej tu będzie opowiadania i opisywania niż suchych faktów – od tego są encyklopedie, a nie portale dla fascynatów militariów ;) Zapraszam do lektury.

Jak pisze "ogólno-internetowa" literatura, SKOT powstał przy współpracy Polski i Czechosłowacji. Niby nic w tym nadzwyczajnego, ale jest to ewenement w dwóch kwestiach. Po pierwsze nigdy żaden sprzęt bojowy nie był produkowany przez dwa państwa w taki sposób jak SKOT, czyli Jednostkę napędową (silnik) i przeniesienie napędu (skrzynie, mosty i wały) dostarczali Czesi, a zawieszenie i pancerz był produkowany i nas. Co w tym dziwnego? W razie jakiegokolwiek konfliktu między tymi państwami żadne z nich nie ma możliwości samodzielnie kontynuować produkcji transportera we własnym kraju.
Jak wszystkim wiadomo, w latach 60tych ściśle współpracowaliśmy z naszym Wschodnim sąsiadem, czyli Związkiem Radzieckim i to on planował i dostarczał to w co uzbrojone miało być nasze wojsko. A że był w tm czasie w wojsku potrzebny transporter dla piechoty, Wielki Brat przygotował dla na partie swoich wozów BTR-60. Były gotowe do przysłania, ale polscy dowódcy dali prztyczka w nos i bez pytania o zgodę (!) zrobiliśmy sobie własny pojazd bojowy. Było to w tym czasie wielce "niepolityczne" wobec naszego sojusznika.
Jest wiele porównań, dyskusji w sprawie "co jest lepsze SKOT czy BWP". Odpowiedź jest oczywista i jednoznaczna – ani jeden ani drugi. Po prostu nie można porównywać tych dwóch pojazdów gdyż ich przeznaczenie jest zupełnie inne. To że obydwa mogą przewieźć desant, są zielone i jeżdżą w wojsku nie stanowi o ich tożsamym przeznaczeniu. Rozwijając nazwy:
SKOT – Średni Kołowy Transporter Opancerzony, a BWP – Bojowy Wóz Piechoty zagadka w sumie sama się rozwiązuje, pierwszy służy wyłącznie do transportu żołnierzy, a drugi do walki.
Tak jak nie można porównać samolotu ze śmigłowcem – mimo że oba latają, jeden służy do celów bojowych, a drugi tylko do transportu spadochroniarzy w miejsce zrzutu i odwrót do bazy.

W SKOT-cie zastosowano układ napięcia 24v z masą na pancerzu. Ponadto praktycznie wszystkie czynności odbywają się za pomocą włączników pneumatycznych: Włączenie przedniego napędu, blokady mostów, sprężarki, pompy zęzowej, wyciągarki, napęd śrub, włączenie biegu itd. Jedynie sprzęgło ma pompę hydrauliczno – pneumatyczną (czyli wciskając pedał sprzęgła przepycha sie płyn hamulcowy do tłoczka który cofa tarczę sprzęgła od docisku a jednocześnie otwiera zawór pneumatyczny i włącza się lub wyłącza bieg).
Jednostka napędowa to czeski silnik wysokoprężny Tatra 928-14 o pojemności prawie 12 litrów, 8cylindrowy w układzie widlastym (czyli V8) o mocy 180KM. Spalanie 40l/100km na trasie, ok 60l/100km w terenie. Czy to dużo? Chyba nie, bo żeby przejechać w terenie 100km to jest 3h jeżdżenia non stop, więc w praktyce spalanie jest do strawienia;) Wydawać by się mogło że 180KM jak na pojazd ważący 12 ton (14,5 tony to on waży z 18ludźmi desantu na pokładzie w pełnym oporządzeniu i z pełnymi bakami paliwa) to malutko (moja 2tonowa terenówka ma 165KM), ale wielką rolę pełną tu przełożenia. W praktyce sa 3 skrzynie (pośrednia, główna i rozdzielcza) ale tylko w dwóch ostatnich można zmieniać przełożenia. Skrzynia biegów główna ma 5 biegów do przodu, 1 do tyłu a pośrednia 3 pozycje: Biegi szosowe, terenowe i luz. Czyli w sumie jest 12 różnych przełożeń do wykorzystania. Wszędzie jest napisane "półautomatyczna preselekcyjna skrzynia biegów systemu Wilson", co to do diabla oznacza? Otóż cała procedura wrzucenia biegu jest nieco inna niż ta którą znamy z osobówek i inna niż w autach z automatem. W czasie jazdy bez wciskania pedałów najpierw ustawiamy dźwignie na żądanym biegu i w momencie gdy chcemy bieg zmienić wciskamy sprzęgło i puszczamy. I już jedziemy na innym biegu. Dźwignia wyboru biegu rusza się tylkow jednej osi (w przód i w tył) i można ją zatrzymać w 6 pozycjach (6biegów) wiec nie ma problemu z szukaniem biegów w czasie jazdy. Pytanie po co to wszystko? A po to aby SKOT mógł śię rozpędzić do 115km/h (wszędzie jest podawane 95km/h) i jechać z taką stałą prędkością. Może też wspiąć się na wzniesienie pod kątem 45 stopni (książkowo stopni podane jest 30) a to jest wyzwanie dla niejednej leciutkiej terenówki!

Parę słów o zawieszeniu i układzie kierowniczym. Zawieszenie jest zrealizowane na sprężynach (po 2 na koło) i amortyzatorach ( po 2 na przedniej osi i po 1 na reszcie - w sumie 10szt). Co nam to daje w praktyce? Powiem tylko że jadąc z prędkością 60-70km/h po drodze można sobie postawić na pancerzu kubek pełny gorącej kawy i nie ma możliwości wylania sie napoju. Nie ma praktycznie żadnych oznak na powierzchni płynu sugerujących, że kubek jest w ruchu :) Układ kierowniczy ma wspomaganie hydrauliczne (czyli takie same jakiem mamy w aucie). Dzięki temu prowadzi się go równie lekko jak osobówkę, nawet 6 letni chłopiec jest w stanie zrobić pełen skręt kół w miejscu, więc macie pojęcie że prowadzenie nie wymaga żadnego wysiłku. Co do skrętu – minimalny promień zawracania to 10 metrów – takim wynikiem zawstydza prawie połowę aut osobowych :) A to wszystko dzięki zastosowaniu dwóch przednich osi skrętnych. W czasie jazdy kierowca obserwuje drogę przez wizjer na wprost i przez dwa małe okienka na boki. Do pomocy ma pilota który stoi we włazie obok i dzięki komunikacji przez wewnętrzny interkom pomaga w nawigacji i uprzedza o niebezpieczeństwach na drodze.
SKOT posiada też całkiem zmyślny system zwany CPK czyli Centralne Pompowanie Kół. Cała idea polega na możliwości sterowania ciśnieniem w oponach z przedziału kierowcy. Jest do tego osobna sprężarka, ustawia sie żądane ciśnienie, otwiera zawór do konkretnego koła (lub do wszystkich jednocześnie) i jest tam pompowanie powietrze lub spuszczane (np do jazdy w grząskim terenie – większa powierzchnia styku z podłożem). System ten może być wykorzystany także przy przestrzeleniu opony, wtedy dopompowuje na bieżąco powietrze które ucieka przez otwór po kuli i transporter może spokojnie jechać dalej. W momencie spadku ciśnienia w którejś z opon poniżej 0,8 Atm załącza się brzęczyk na kokpicie kierowcy informujący o tym fakcie. Gdy wprowadzono na wyposażenie Armii USA samochody terenowe HMMWV (Hummer'y), konstruktorzy chwalili się że mają w nich "kuloodporne opony" z systemem właśnie takim, w jaki SKOT byl wyposażony ponad 20 lat wcześniej. Możemy byc więc dumni, że nasi inżynierowie zrobili coś, co gdy u nas było przestarzałe, USA dopiero wprowadzało na wyposażenie.
Gdy mówimy o napędzie, nie można zapomnieć o kwestii pływania. Otóż SKOT jest pojazdem amfibijnym (a nie amfibią) gdyż jego pływalność została zaprojektowana jako dodatek to przekroczenia przeszkody terenowej jakim jest zbiornik wodny. Amfibia natomiast posiada konstrukcję która zarówno umożliwia mu regularne pływanie jak i jeżdżenie. W SKOT-cie są szczelne wszystkie drzwi i włazy, posiada rozkładany mechanicznie falochron żeby fala nie zalała przedziału kierowcy. Do poruszania się w wodzie służą dwie śruby umieszczone z tyłu po bokach drzwi przedziału desantowego. Sterowanie sterami również jest wspomagane tą samą pompą co kierownica – jest zawór kierujący którym przełącza sie wspomaganie: koła lub stery. SKOT może pokonać wodę bez przygotowania, z marszu – trzeba tylko mieć pozamykane drzwi i otwarty falochron, oraz w odpowiednim momencie włączyć napęd śrub który jest przekazywany przez wały z tylnego mostu napędowego. Jeśli pojawią się jakieś wycieki, jest na pokładzie pompa zęzowa włączana pneumatycznie, napędzana ze skrzynki rozdzielczej. Jeśli taka pompa wysiądzie jest jeszcze pompa ręczna którą można usunąć wodę. Śmieszną rzeczą są dwa paski na drzwiach desantowych namalowane od środka – biały i czerwony. Wg instrukcji, jeśli woda w pojeździe sięgnie białej kreski (7.5 cm od podłogi) należy przygotować sie do opuszczenia pojazdu, a jeśli poziom wody dojdzie do czerwonej (15cm) należy bezzwłocznie opuścić pojazd.
Opancerzenie tegoż transportera jest można rzec adekwatne do wykonywanych zadań. Blacha walcowana grubości od 5 do 18mm chroni przed odłamkami, granatami i zabłąkanymi pociskami, nie ochroni przed żadną amunicją przeciwpancerną, rakietami czy innym ustrojstwem służącym do niszczenia pojazdów pancernych. SKOT nie jedzie przez otwarte pole szturmując pozycje wroga, tylko podrzuca desant w okolice walk – to taka taksówka dla wojska.
Każdy kto mi mówi że SKOT "to chała, seria z kałacha ze 100m rozpruje drzwi kierowcy" odpowiadam: "a czego nie rozpruje seria z kałacha, skoro ze 100m przestrzeli szynę kolejową". To taksówka, nie czołg.
Uzbrojenie SKOT-a służyło jedynie do obrony, nie do ataku. Posiada on zamykane strzelnice w burtach i tylnych drzwiach, żeby desant mógł prowadzić ogień z środka.
Dwie wersje posiadały wieżę. SKOT 2A miał montowaną wieżę zdjętą wprost z BRDM-2 z możliwością ostrzału w poziomie 360 stopni, jednak w pionie celowniczy tylko w niewielkim stopniu mógł manewrować lufą. Polacy tak tego zostawić nie mogli i sobie w WAT-cie wymyślili swoją wieżę, z możliwością podniesienia jej do 89,5stopni w pionie. Dla zaznaczenia czyj to był pomysł transporter z taką wieżą dostał oznaczenie SKOT 2AP. Uzbrojeniem w obydwu wieżach był czołgowy karabin maszynowy KPWT kalibru 14.5mm uruchamianym przez elektrospust. Dzięki skutecznemu zasięgowi i polskiej wieży taki transporter mógł niszczyć zarówno cele naziemne jak i te w powietrzu. Ale już obrót wierzy i podnoszenie odbywało się za pomocą korbki :) Dodatkowo w wieży byl sprzężony karabin kalibru 7,62 (czyli tyle co w AK-47). Strzelec ma dwa przyciski które używał w zależności którym z karabinów chciał sie posłużyć.
Skotów w sumie przez 8 lat wyprodukowano 4500szt, z czego do polskiej armii trafiło 2500 pojazdów. Dla porównania Starów 660 czyli popularnych "Pszczółek" wyprodukowano coś około 60-80tys (nie mam pod ręką żadnego źródła). Skąd więc taka popularność SKOT-a w mentalności Polaka? SKOT-a każdy pokaże palcem, a jak wygląda czołg PT-76 wiedzą tylko pasjonaci. To wszystko przez Stan Wojenny, wtedy to właśnie gdy "wojsko wyszło na ulice" to to wojsko siedziało w większości na SKOT-ach. Jest sławne zdjęcie "Czas Apokalipsy" i na nim właśnie jest SKOT. Ten można powiedzieć "incydent" w dziejach SKOT-a wpłynął na to że został on bardzo dobrze pamiętany i świetnie wrył sie w pamięć ludzi.

Jeśli ktoś ma jakieś pytania, lub czegoś nie dopowiedziałem proszę pisać ;)

Pozdrawiam,
Radek
Ostatnio zmieniony 21 mar 2017, 20:25 przez Radek Woźniak, łącznie zmieniany 1 raz.

Re: OT-64 SKOT - nieksiążkowe spojrzenie na transporter.

#2
Jak pisze "ogólno-internetowa" literatura, SKOT powstał przy współpracy Polski i Czechosłowacji. Niby nic w tym nadzwyczajnego, ale jest to ewenement w dwóch kwestiach. Po pierwsze nigdy żaden sprzęt bojowy nie był produkowany przez dwa państwa w taki sposób jak SKOT, czyli Jednostkę napędową (silnik) i przeniesienie napędu (skrzynie, mosty i wały) dostarczali Czesi, a zawieszenie i pancerz był produkowany i nas. Co w tym dziwnego? W razie jakiegokolwiek konfliktu między tymi państwami żadne z nich nie ma możliwości samodzielnie kontynuować produkcji transportera we własnym kraju.
Bzdura. Już w II RP zanim licencjonowany produkt osiągnał pełną polonizacje importowano od licencjonodawcy części.
Jak wszystkim wiadomo, w latach 60tych ściśle współpracowaliśmy z naszym Wschodnim sąsiadem, czyli Związkiem Radzieckim i to on planował i dostarczał to w co uzbrojone miało być nasze wojsko. A że był w tm czasie w wojsku potrzebny transporter dla piechoty, Wielki Brat przygotował dla na partie swoich wozów BTR-80.
Człowieku jak nie znasz historii wprowadzenia na uzbrojenie WP TO na poczatku lat 60-tych to się nie wypowiadaj. I nawet nie wiesz jak wyglądało planowanie zbrojeń w UW serwujac nam tu IPeeNowską kakofonie.
No pytam się Ciebie jak w latach 60-tych Wielki Brat mógł przygotować partię BTR-80 skoro on powstał ponad 20 lat później? Owszem współpracowaliśmy z ZSRR w dziedzinie zbrojeń gdyż byliśmy w wspólnym sojuszu. Wytłumacz mi co masz na myśli ścisłe? Nie jest prawdą że ZSRR planował i decydował w co ma być uzbrojone nasze wojsko. Mało tego zdarzało się gdy potrzebny był nam dany ich produkt produkowany przez kilka firm z ZSRR Polska miała prawo wyboru. (np sprawa samolotu myśliwsko bombowego).
Były gotowe do przysłania, ale polscy dowódcy dali prztyczka w nos i bez pytania o zgodę (!) zrobiliśmy sobie własny pojazd bojowy. Było to w tym czasie wielce "niepolityczne" wobec naszego sojusznika.
Nie nie były gotowe bo produkowano je 25 lat później. Ocena Zarządu Techicznego SG WP odnośnie BTR-60P musiała być krytyczna gdyż miał otwarty przedział desantowy. Nie istniało wyjście z tyłu a wyjście boczne to był wąski właz po środku wozu. To nie mogło się spotkać z uznaniem polskiej delegacji. Od końca lat 50-tych ,po przekazaniu przez ZSRR danych na temat atomowego pola walki, zasadniczym wymogiem odnośnie nowych TO był zamknięty hermetyczny przedział desantowy i załogi. W polskich ośrodkach badawczych (PG, BBTWPiZ itd) uruchomiono program badawczy który miał dać nam produkcyjny wariant nowego polskiego TO. Powstały dwie linie rozwojowe: gąsiennicowe i kołowe oznaczone prefiksami TG i TK. Bliski przyjecia do produkcji był 4 osiowy TK-30 z Politechniki Gdańskiej. I tu na scene wchodzą południowi sasiedzi. Analiza techniczno-ekonomiczna wykazała że projekt czechosłowacki jest lepszy od TK-30. Dlatego tez podjęto jego produkcje a nie polskiego prototypu. Czesi od lat 30-tych rozwijali technicznie nowoczesne podwozia terenowe dla ciężarówek. Krótko mówiąc byli w ścisłej światowej czołówce. Po co więc na nowo odkrywać Amerykę skoro Czechosłowacy ja dawno odkryli. Nasi negocjatorzy wynegocjowali że montownia SKOTa powstanie u nas natomiast produkcją podzespołów oba kraje się podzielą. Szkoda że nie udało się zawrzeć takiej umowy na produkcje czołgu TVP czy Letaka. Ten pierwszy projekt uwalił z przyczyn ideolo prezydent Gottwald. Letaka nie wiem dlaczego przestali konstruować tym nie mniej Gottwald juz nie żył a oni dostali licencje na BTR-50P czyli transporter na bazie PT-76.
Jest wiele porównań, dyskusji w sprawie "co jest lepsze SKOT czy BWP". Odpowiedź jest oczywista i jednoznaczna – ani jeden ani drugi. Po prostu nie można porównywać tych dwóch pojazdów gdyż ich przeznaczenie jest zupełnie inne. To że obydwa mogą przewieźć desant, są zielone i jeżdżą w wojsku nie stanowi o ich tożsamym przeznaczeniu. Rozwijając nazwy:
SKOT – Średni Kołowy Transporter Opancerzony, a BWP – Bojowy Wóz Piechoty zagadka w sumie sama się rozwiązuje, pierwszy służy wyłącznie do transportu żołnierzy, a drugi do walki.
Tak jak nie można porównać samolotu ze śmigłowcem – mimo że oba latają, jeden służy do celów bojowych, a drugi tylko do transportu spadochroniarzy w miejsce zrzutu i odwrót do bazy.
A tego wywodu w ogóle nie rozumiem. W chwili podjęcia produkcji SKOTa w ZSRR trwał dopiero program badawczy dla BMP. SKOT faktycznie był taksówką , ale już w SKOT-2 miał km na obrotnicy, SKOT-2A miał wierzę z KPWT i PKT, SKOT-2AM miał wyrzutnie ppk Malutka na wierzy a SKOT=2AP miał przeciwlotnicza wieże rodem z WATu. Powyższe więc udowadnia że SKOT nie tylko służył do przewożenia piechoty, saperów czy specjalistycznego wyposażenia ale też walki tym bardziej że do czasu wprowadzenia BWP-1 był to podstawy wóz bojowy piechoty w kompaniach pczś czy w baonach pzmech. W Polsce brakowało wozu zdolnego do towarzyszenia czołgom e ksżdych warunkach terenowych. Mogliśmy wprowadzić BTR-50P czy TOPASa do kompanii piechoty pczś. Ale piorytet uzyskała piechota będąca tylko z nazwy zmechanizowaną.
Jednak czołgom potrzebny był pojazd który dowiezie im piechote. ZSRR w 1966 skonstruowało BMP-1. Już w 1967 zaprezentowano go polskiej delegacji i zaoferowano jego licencje. W Polsce już były poczyniane pewne przygotowanie w tym tłumaczenie dokumentacji pojazdu oznaczonego jako TG-40. Gomułka jednak stwierdził że nie wyda 2 mld złp na fabrykę tego pojazdu. Dla porównania niszczyciel Warszawa zakupiony przez Gomułkę w 1970 roku kosztował ponad 1 mld złp. W latach 70 w pierwszej kolejności otrzymywały je kompanie piechoty pczś w DPanc (w DZmech pczć nie miały takich kompanii) a następnie pzmech w DPanc.
Dodatkowo w wieży byl sprzężony karabin kalibru 7,62 (czyli tyle co w AK-47). Strzelec ma dwa przyciski które używał w zależności którym z karabinów chciał sie posłużyć.
Nalezy dodać że to ckm PKT czyli karabin maszynowy o większej szybkostrzelności niż AK-47 i silniejszym karabinowym naboju.

Planowano produkcje ponad 8000 w tym ok 4500 dla WP i ok dla CSLA. Jednak oba zamówienia zredukowano blisko o połowę. Obie gospodarki nie udźwigneły takiego ciężaru.

Była zima i nasze wojsko nie siedziało na SKOTach tylko w środku albo przy kosownikach. Nie widziałem zdjęcia gdy desant siedzi na pancerzu SKOTa.

Zapraszam cię do lektury artykułów i książek płk dr hab Kajetanowicza. To ci uzmysłowi skalę błędów jakie popełniłeś w swoim artykule.

Re: OT-64 SKOT - nieksiążkowe spojrzenie na transporter.

#3
Dziękuję za tak dogłębną analizę mojego artykułu :)

Nie będę udowadniał swojej nieomylności, chciałbym tylko podyskutować z kimś mądrzejszym w temacie ;)
Odniosę się jednak do pewnych fragmentów i spróbuje się troszeczkę "wytłumaczyć".

Bzdura. Już w II RP zanim licencjonowany produkt osiągnał pełną polonizacje importowano od licencjonodawcy części.
No tak, ale w dalszym ciągu jest to tylko import z innego państwa a nie samodzielna produkcja wszystkich podzespołów. A części zmagazynowane na wypadek awarii i napraw kiedyś by się skończyły.
No pytam się Ciebie jak w latach 60-tych Wielki Brat mógł przygotować partię BTR-80 skoro on powstał ponad 20 lat później?
Przepraszam, chodziło mi o BTR-60.
A tego wywodu w ogóle nie rozumiem. W chwili podjęcia produkcji SKOTa w ZSRR trwał dopiero program badawczy dla BMP. (...)
Wywód ten został zainicjowany tym, iż zwykli ludzie, nie będący w temacie broni pancernej WP i którzy "cośtam" wiedzą, którzy patrząc na skota mówią "Jaa syneczku.. pamiętom... jo żech takim bewupem w osiemdziesiątym czecim jeździoł..." - zadają takie właśnie pytania w stylu: Czy ten SKOT jest lepszy niż BWP, czy SKOT to poprzednik BWP, i czemu ten BWP nie ma gąsienic tylko koła, itd. itp.

Stąd też chciałem wyjaśnić tę kwestię w przystępny i zrozumiały sposób dla kogoś kto może miał takie wątpliwości.

SKOT-2 miał km na obrotnicy, SKOT-2A miał wierzę z KPWT i PKT, SKOT-2AM miał wyrzutnie ppk Malutka na wierzy a SKOT=2AP miał przeciwlotnicza wieże rodem z WATu. Powyższe więc udowadnia że SKOT nie tylko służył do przewożenia piechoty, saperów czy specjalistycznego wyposażenia ale też walki (...)
Ale jakby na to nie patrzeć, broń jaką montowano na SKOT-y, służyła dalej głównie do własnej obrony a nie do atakowania lub szturmowania umocnień wroga..
Należy dodać że to ckm PKT czyli karabin maszynowy o większej szybkostrzelności niż AK-47 i silniejszym karabinowym naboju.
Oczywiście, chodziło po prostu aby właśnie "zwykłemu" człowiekowi uzmysłowić co to za kaliber. Nawiasem mówiąc oba są projektami z biura Kałasznikowa.
Nie zgodzę się tylko, żeby go nazywać ckm-em, przecież to zwykły karabin maszynowy, w tej wersji przystosowany do montażu w pojazdach bojowych (Pulemiot Kalasznikowa Tankowyj) czyli Czołgowy karabin Kałasznikowa. Juz prędzej KPWT (Krupnokalibirnyj Pulemiot Władimirowa Tankowyj) czyli wielkokalibrowy można by nazwać mianem ckm-u.

Pozdrawiam :)

Re: OT-64 SKOT - nieksiążkowe spojrzenie na transporter.

#4
Ja również po raz pierwszy odezwę się na tym forum ponieważ temat skota nadzwyczaj mnie fascynował i czyni to dalej.Miałem takie nieziemskie szczęście,ze 1964 dotykałem tego transportera,dokonując jego oceny organoleptycznej(łącznie z dotknięciem pancerza i jego pogłaskaniem-reszta była tajna-nawet dla mojego Ojca płk WP-osoby wprowadzającej).
Były to wozy z 5pzmech,które wróciły(na kołach) z defilady 22 lipca.Były w tym czasie dla mnie zjawiskiem kuriozalnym-w tym czasie to była rewelacja-byliśmy chyba trzecią armią świata wprowadzającą do uzbrojenia transportery 8x8.Te wozy były już"uzbrojone"-posiadały osłonę strzelca ponad dachem wozu-były to tarcze typu,jak się póżniej okazało(z wojny irackiej)-SAG-safe a gunner.
Co mi jeszcze pokazano-każdy transporter był fabrycznie "przystrzeliwany",w tym czasie broni strzeleckiej,indywidualnej,ślady były.Tzw.pajączek"

Wóz bojowy czy taksówka.Odnośnie taksówek i piechoty dowiezionej na pole walki.Coś mi to to przypomina z I ww.

Wolałbym skota.Dużo miejsca dla desantu,tzw spieszenie nie wymagało specjalnych ćwiczeń gimnastycznych.I z tyłu zostaje wóż,który wspomaga ogniem z kpwT i pk(T)

wracam do teorii karabinu maszynowego(lkm,rkm,ckm)

Po szczególowym zapoznaniu się z polemikami obu Panów j/w na temat km-ów(czy cięzki czy inny_),proponuję używanie nazwy ukm(uniwersalny km).bez względu na nazwisko konstruktora.Jeżeli któryś z panów był był w armii i coś takiego miał na swoich ramionach dżwigać,jestem coś niecoś takiego osobnika zrozumieć.A tym co mają samochody ca.about 165 KM błoto w spraju proponuję!

Re: OT-64 SKOT - nieksiążkowe spojrzenie na transporter.

#5
Tak wtrące tylko że w roku 2001 SKOT-2 nadal był w użyciu, przynajmniej w mojej JW, podczas zgrupowania poligonowego ten "staruszek" robił za wóz łączności. Ciekaw jestem czy obecnie jest on jeszcze w użyciu ??

Co ciekawe na poligon wtedy pojechały też chyba ze 2-3 Stary 660 czyli tzw. "pszczółki". I pomyśleć że to było tylko 10 lat temu.
pozdrawiam Jacek
http://www.jednostki-wojskowe.pl

Re: OT-64 SKOT - nieksiążkowe spojrzenie na transporter.

#8
W porządku, ja tam pamiętliwy nie jestem ;)

Prowadzenie jest bardzo przyjemne, nie trzeba wiele wysiłku wkładać w kręcenie kierownicą (w trakcie jazdy da się to robić jednym palcem). Używanie preselekcyjnej skrzyni wydawało się być kłopotliwym (choć da się jej też używać jak tradycyjnej skrzyni manualnej tj. sprzęgło-bieg-sprzęgło), ale okazuje się, że jest to bardzo przydatny wynalazek, bo dojeżdżając sobie do zakrętu redukujemy na 2 bieg, i od razu ustawiamy na 3. Wchodzimy w zakręt i gdy prostujemy włączamy sobie sprzęgłem trzeci bez potrzeby odrywania rąk od kierownicy. Dzięki temu zakręt jest płynny i można szybko uciec ze skrzyżowania.
Troszeczkę irytującym jest, że po każdym odpaleniu SKOT-a trzeba czekać aż powietrze w układzie pneumatycznym osiągnie 5,5 atm. co zajmuje ok 10 minut na wolnych obrotach, albo 3-4 minuty gazując (z tym, że bardzo zimnego silnika nie wolno od razu gazować i trzeba czekać aż osiągnie stan równowagi termicznej - tzn ok 80 st C)

Eksploatacja nie różni się niczym od zwykłego samochodu do czasu gdy zacznie się coś kiełbasić. Cieknący siłownik wspomagania układu kierowniczego zmusza do ciągłej kontroli stanu płynu hydraulicznego w pojemniku wyrównawczym. Czasem się sprzęgło zapowietrza po dłuższym postoju. Podobnie z pękającym niespodziewanie paskiem sprężarki gdy okazuje się nagle w trakcie jazdy, że brak powietrza do zmiany biegów i hamowania. Prowadzenie nie przysparza kłopotów, dość szybko da się "wyczuć" gabaryty pojazdu tak że niewiele widząc da się bezpiecznie wchodzić w zakręty nie niszcząc wszystkiego wokół :)

Poza tym irytujące jest tylko ciągłe dolewanie paliwa :D


Wbrew pozorom naprawy nie są czymś trudnym. Mimo, że jest to konserwa tak zaplanowano konstrukcję SKOT-a, że jest swobodny dostęp do wszystkich głównych podzespołów pojazdu. Do silnika można się dostać z trzech stron (z przedziału kierowania, od góry przez klapę i z tyłu przez dwudzielne drzwi w przedziale bojowym) a w przypadku poważnej naprawy, wymagającej wyciągnięcia silnika, odkręca się kilkanaście śrub na stropie, zdejmuje całą płytę nadsilnikową, odkręca kilka węży olejowych, 2 poduszki i silnik idzie w górę. Około godzinka roboty i motor jest przygotowany do wyciągania. Podobnie ze skrzynią biegów, która nie psuje się praktyczne wcale, jeśli już trzeba ją wyciągnąć (np. do wymiany sprzęgła) to potrzeba jednej godziny, aby można było ją podnosić.
Moim skromnym zdaniem najgorszą awaria jaka może się przytrafić, to ukręcenie wału napędowego pomiędzy skrzynia biegów a tylnym mostem. Wymiana zajęła nam całą noc (14h) i dochodziliśmy do wniosku, iż na początku linii technologicznej transportera ustawiano ten wał i wokół niego obudowano całego SKOT-a ;)


Pozdrawiam,
Radek

Re: OT-64 SKOT - nieksiążkowe spojrzenie na transporter.

#9
Szanowanie,dodałeś do mojej książkowej wiedzy dużo,dużo.Dwa zasadnicze wnioski jednak mi się nasuwają,które zasygnalizowałeś:

1.Ograniczona widoczność ze stanowiska kierowcy,zwłaszcza w warunkach użycia w mieście(walki uliczne).

2.Co się z tym wiąże-plus w miarę złożony sposób użytkowania tego wozu,przy niestety w owym czasie(a może jeszcze i dzisiaj) niskiej" kulturze
technicznej"- SKOT wymagał kierowcy kwalifikowanego,zawodowca,co w armii z poboru nie zawsze dało się zrealizować.Amatorzy i miłośnicy ponad wszystko!

Co mogę jeszcze dodać,dość niedawno ,dane mi było nawiązać kontakt z czynnym żołnierzem formacji do niedawna użytkujących SKOTy.Z rozrzewnieniem wspominał te wozy pod kątem możliwości naprawy "od ręki" w porównaniu do ROSOMAKA.

Artykuł Twój chociaż momentami kotrowersyjny,wzbudził moje "laickie" autentyczne zainteresowanie.Z kończącym się obecnie za chwilę rokiem- czego mogę Ci życzyć-"ujeżdżenia" LAV 25 Piranii(mocno młodszej od SKOTA)lub już konia wysokiej klasy-Mardera!Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!JL.

Re: OT-64 SKOT - nieksiążkowe spojrzenie na transporter.

#10
Panowie ale SKOT i BWP to wozy innej kategorii które trudno porównywać. O ile głównym zadaniem SKOTa było dowiezienie piechoty na pole walki i jej wsparcie ogniem km, potem pkt i KWPT a były wersje z ppk Malutka na szynach przymocowanych do wieży. Czołgi zgromadzone w pułkowym batalionie czołgów miały tylko wspierać piechotę i SKOTy w ich działaniach. Odmienna rola była BWP-1. Miał on on wspierać czołgi, towarzysząc im w każdych warunkach terenowych (żadne KTO nie jest w stanie spełnić tego warunku) i dowożąc im piechote która tez miała ich wspierać. Z racji oważyszenia czołgów radzieccy kosntruktorzy uznali że KWPT nie wystarczy i trzeba uzbroić BWP-1 w uzbrojenie przeciwpancerne. Wybór padł na ppk Malutka która była najlepszym radzieckim ppk lat 60-tych. Malutka miała jedną wadę. Martwą strefę 300mm. Dla jej wypełnienia postanowiono wyposażyć w działo 73mm Grom strzelajacą amunicją kumulacyjną lub odłamkowo-burzącą. Obok niej był także PKT.

Konkludując SKOT to taka nowoczesna furmanka z uzbrojeniem. Podwozi piechotę na pole walki i wspiera ją. W momencie urzycia broni ABC zapewnia piechocie ochronę.
BWP-1 to tacy nowocześni dragoni - piechota na koniach wspierająca kawalerię - wpółcześnie czołgi. (dwa pierwsze zmechanizowane bataliony w historii WP nosiły miano dragonów). Zamiast wożenia piechoty na pancerzach czołgów wożono ich w wozach dotrzymujących kroku czołgom w trudnym terenie jak mogące wspierać czołgi w walce z innymi pojazdami pancernymi.

Odnośnie PKT - jak sama nazwa mówi nie jst ukm PK, PKS, PKM tylko czołgowym karabinem maszynowym z dodatkowym bajerem - spustem elektrycznym. PKT nie miał kolby. Dla laika kaliber 7,62 mm to to samo czy strzela AK-47 czy PKT. Dla mniejszego laika włącza się dzwonek alarmowy gdyż AK-47 (AKM, AKMS) strzelały nabojem pośrednim 7,62 × 39 mm wz.43. takim jak zastosowano wcześniej w rkm RPD czy automatycznym kb SKS. Natomiast rodzina km PK strzela starym Mosinowskim
Nabój 7,62 x 54 mm R. Ten nabój ma kopa. :mrgreen: Dzięki temu rodzina PK ma moc. Dla laika te naboje to to samo. Le proszę popatrzeć na drugi człon nazwy obu nabojów po literce X (a raczej znaku razy). To określona jest długość łuski. Nabój do Mosina miał około 54 mm a nabój pośredni wz 43 prawie 39 mm. Radzieccy konstruktorzy - po 30 latach rozwijania ręcznej broni samoczynnej - doszli do słusznego wniosku że nabój trzeba osłabić aby można uzyskać jako taką celność w ogniu seryjnym. Naboje karabinowe z końca XIX były za silne. To samo stwierdzili Niemcy którzy także stwożyli własny nabój pośredni dla StG-44.
Wracając do naboju radzieckiego. Dziwi mnie fakt że w WP w składzie drużyny piechoty a nie np w składzie drużyny wsparcia plutonu był ukm PK w wresji RKM. Ja rozumiem fascynacje MG-42 ale PK miał inny mocniejszy nabój niż AK/AKM reszty drużyny. W NAL jak i ZSRR na szczeblu drużyny był albo RPK gdy reszta miała AKM lub RPK-74 gdy reszta drużyny miała AK-74. Były to wersje rkm AKM i AK-74 przystosowane (ciężka długa lufa) do ognia długimi seriami. No ale Szefostwo Wojsk Panc i Zmech wiedziało lepiej. :mrgreen:

Polecam Filmik na YT: Schutzepanzerwagen und Schutzepanzer. (SPW und SP) czyli po naszemu TO i BWP. Pięknie tam pokazali jak motoschutze idą w natarciu przed swoimi wozami a niektórzy maja "kalachy" z długimi lufami i dyndającym dwójnogiem. :D
cron